Wychowanie bez kar w Pozytywnej Dyscyplinie

884
rozmowa z dzieckiem pozytywna dyscyplina


Autorka pozytywnej dyscypliny proponuje rodzicom wiele rozwiązań wzmacniania więzi z dzieckiem i reagowania w trudnych sytuacjach. Wśród jej założeń jest także rezygnacja z kar?

Tak, zarówno z kar, jak i z nagród. Chodzi o odejście od motywacji zewnętrznej. Jeżeli wychowujemy w szacunku, to chcemy, żeby człowiek wzrastał w zgodzie ze sobą i z tym, co czuje, co myśli, żeby brał pod uwagę swoje potrzeby. Motywacja wewnętrzna pozwala dziecku samodzielnie decydować i kształtować swój charakter w zgodzie z tym, jaki jest, czego potrzebuje i to właśnie sprawia, że dziecko kształtuje w sobie samodzielność, zaradność, świadomość siebie. Natomiast motywacja zewnętrzna odbiera dziecku tę możliwość,sprowadzając się często do decydowania o tym, co nam się opłaca, a co nie. 

Kara działa tylko na chwilę?

To czy ona działa, czy też nie zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Z jednej strony może faktycznie na zewnątrz wygląda tak, że dziecko przestaje robić tę konkretną czynność, którą chcemy wyeliminować, ale to nie znaczy, że problem znika.

W kwestii kar warto zastanowić się także nad tym, jak są one odbierane. Kiedy karzemy dziecko, np. nakazując mu pójść do innego pokoju i przemyśleć swoje zachowanie, powinniśmy się zastanowić, co my zrobilibyśmy w takiej sytuacji? Czy wtedy pomyślałabym “o jaki wspaniały rodzic, na pewno chce mojego dobra, więc teraz tu posiedzę i pomyślę, co zrobię, żeby było inaczej?” Myśli dziecka w takiej sytuacji są zdecydowanie inne, w zależności od jego wieku.

Podczas warsztatów proponuję rodzicom ćwiczenie, w trakcie którego dorosły może odczuć, albo przypomnieć sobie, co czuje, kiedy doświadcza kary. Dzieci reagują podobnie. Pozytywna dyscyplina mówi o 4R kary, czyli czterech reakcjach, jakie mogą się pojawić u dzieci i dorosłych, kiedy zostają ukarani. 

Są to kolejno:

  • Rewanż, czyli zemsta – “Teraz wygrali, ale ja im jeszcze pokażę na co mnie stać!”
  • Rejterada, czyli wycofanie:
    • w formie przebiegłości “Następnym razem nie dam się złapać.”
    • z obniżonym poczuciem własnej wartości “Jestem beznadziejny.”
  • Rebelia- “Zrobię im na złość, żeby przekonali się, że nie mogą mnie do tego zmusić.”
  • Rozgoryczenie – “To niesprawiedliwe. Im nie można ufać.”

Bywa więc tak, że dziecko uczy się oszukiwać, ukrywać swoje działania, albo zaczyna działać wręcz z premedytacją. Dziecko rozgoryczone może dojść do wniosku, że dorosłym nie można ufać, przestaje wierzyć w to, że jest dobrym człowiekiem, zaczyna myśleć o sobie w negatywny sposób. 

Zdarza się, że dziecko otrzymuje karę, za rzeczy, które są poza obrębem jego możliwości rozwojowych. Co wówczas się dzieje?

Na kursie pozytywnej dyscypliny rodzice dowiadują się tego, że są pewne etapy rozwojowe i może być tak, że dziecko nie ma jeszcze narzędzi i umiejętności do zrobienia tego, czego my od niego w danym momencie wymagamy. Warto w takiej chwili zadać sobie pytanie, czy dziecko aby na pewno jest już w stanie sprostać konkretnym wymaganiom. 

Możemy tu podać jakieś przykłady?

Od niektórych dzieci możemy np. wymagać albo żeby siedziały spokojnie, albo żeby się skupiły na tym, co się do nich mówi. Dla niektórych bardzo “żywych” dzieci już samo jedzenie jest czynnością tak trudną, że nie potrafią się skupić na kolejnej rzeczy. W ogóle nieporozumieniem jest wymaganie np. od trzylatków ogromnego skupienia, albo siedzenia w jednym miejscu, kiedy ciekawość świata jest tak duża że one już po chwili zapominają o tym, że miały posiedzieć w danym miejscu. Dobrym przykładem może być sprzątanie pokoju.

Często wymagamy od dzieci wykonania jakiejś czynności bez wcześniejszego przygotowania i nauki małymi krokami. Lubię to podczas warsztatów porównywać z takim przykładem: wyobraźcie sobie, że daję komuś do przetłumaczenia tekst z angielskiego, a jest to osoba, która po raz ostatni używała angielskiego na maturze. Dla tej osoby będzie to przytłaczające i za trudne. A w takiej właśnie sytuacji nieraz stawiamy nasze dzieci. Podobnie byłoby jakbyśmy kazali przebiec maraton komuś, kto nigdy nie trenował biegania. 

Wg teorii pozytywnej dyscypliny kara niczego dziecka nie uczy?

Może uczyć. Pytanie – tylko czego? Czy karane dziecko zdobywa jakieś konkretne kompetencje przydatne w życiu? Czy się rozwija? Na to pytanie już pośrednio odpowiadałam wcześniej. 

Naszym celem jest, aby wspierać dziecko w zdobywaniu takich umiejętności jak np. empatia, odpowiedzialność, zaradność, umiejętność współpracy. Tymczasem nawet jeśli dziecko w jakiejś sytuacji faktycznie popełniło błąd, to warto  by było stworzyć taką przestrzeń, w której mogłoby przeanalizować sytuację, zobaczyć inne możliwe działania i móc samodzielnie wyciągnąć wnioski i podjąć działanie. Kara bardzo często ucina tę możliwość. Kiedy zostajemy ukarani, pojawiają nam się negatywne emocje – albo względem tej osoby, która nas ukarała, albo względem samego siebie i nie ma przestrzeni do nauki.

Tu już dochodzimy do pytania kiedy my się najlepiej uczymy? Odpowiedź brzmi: uczymy się najlepiej, kiedy czujemy się dobrze. Jane Nelsen (autorka pozytywnej dyscypliny – red.) powiedziała, że dzieci zachowują się lepiej, kiedy czują się lepiej, a my dorośli często postępujemy tak, jakby dzieci zachowywały się lepiej, kiedy czują się gorzej. Bo kara sprawia, że czujemy się gorzej. 

Rodzic musi jednak jakoś zareagować na niewłaściwe zachowanie dziecka.

Oczywiście. Nie chodzi o to, żeby zupełnie pozostawić problem, który się pojawił. Czasem rodzice myślą, że brak kary oznacza bezstresowe wychowanie i że dziecko niczego się nie nauczy. W pozytywnej dyscyplinie chodzi o to, żeby ten pojawiający się problem był takim wyzwaniem, z którym zmierzymy się wspólnie, albo damy dziecku wsparcie, gdy będzie dążyło do samodzielnego pokonania trudności. Pozytywna dyscyplina daje alternatywę dla kar i nagród, którą jest skupienie się na rozwiązaniu.

Możemy podać jakiś przykład skupienia na rozwiązaniach, zamiast stosowania kar?

Oczywiście. Zastanówmy się, za co dzieci najczęściej dostają karę współcześnie? 

Myślę, że może to być nieposprzątany pokój. 

Przyczyn problemów z utrzymaniem porządku w pokoju może być wiele. Może to być nieświadomość, co znaczy dla rodziców posprzątany pokój, bo nie było wcześniej tego etapu pokazywania, krok po kroku, co to znaczy posprzątać, więc możemy się rozmijać już na etapie definicji. Dla dziecka posprzątany pokój może oznaczać ubrania wrzucone do szafy, a dla rodzica poukładane w tejże szafie. Dla dziecka posprzątany pokój to będą nieużywane zabawki na półkach, a dla rodzica wszystkie zabawki na półkach. Warto tu wcześniej ustalić, czego konkretnie wymagamy. Pozytywna dyscyplina ma na celu znalezienie tej wspólnej zgody na to, jak ma wyglądać rozwiązanie i drogi, jak do niego dojść. 

“Wracając do przykładu – rodzic daje karę i karane dziecko może zachować się różnie. Może zacząć oszukiwać – sprzątać pobieżnie i robić bałagan w szafkach. Jeśli dziecko np. wie, że karą będzie zakaz wychodzenia z domu, to posprząta tylko o tyle, żeby tej kary nie otrzymać, posprząta pobieżnie. ‘

Co proponuje tu pozytywna dyscyplina?

Możliwości jest bardzo dużo. Wszystko będzie zależało od tego, ile dziecko ma lat, jaka to rodzina i o co tak naprawdę chodzi w tym problemie. 

Więc stwórzmy hipotetyczny problem, że mamy pięciolatka, który wiecznie ma bałagan, a rodzic chce doprowadzić do tego, aby dziecko bez ciągłego napominania, sprzątało swój pokój. 

Jasne, tylko pojawiają się pytanie, czy powinno być posprzątane wieczorem, czy zabawki powinny być odkładane na swoje miejsce cały czas?

Przyjmijmy, że chodzi nam o wieczór. Niech w trakcie zabawy dziecko ma pełną swobodę, ale wieczorem rodzic chce, żeby pokój był posprzątany. 

Możemy więc np. wprowadzić plany poranka i plany wieczoru i w tych planach uwzględnić  różne czynności. Ważne jest to, że ten plan tworzy dziecko w miarę swoich możliwości samodzielnie np. może to być plakat z obrazkami.

Rozmawiając z dzieckiem o planie, możemy tak poprowadzić rozmowę,  żeby to problematyczne sprzątanie także się w nim znalazło i wieczorem można zapytać “co jeszcze jest w Twoim planie wieczoru? Co jeszcze zaplanowałeś przed pójściem spać? Dziecko wtedy, patrząc na plan samo podejmuje decyzję, a to jest dla niego i ważne i przyjemne. Poza tym łatwiej się rodzicowi odnieść do tej umowy/ planu, niż powtarzać “ile razy mam Ci mówić, że masz posprzątać zabawki?” – wtedy powstają emocje na linii rodzic – dziecko, a tak odnosimy się do czegoś, co jest naszym, albo dziecka ustaleniem.  

To są szczegółowe plany, czy raczej takie pobieżne?

W planach poranka i wieczoru  zamieszczamy najważniejsze czynności, jakie wykonujemy codziennie. Jeżeli jakaś rodzina potrzebuje bardziej szczegółowych planów, to takie wprowadza. Wszystko zależy od potrzeb danej rodziny. Kolejnym narzędziem pozytywnej dyscypliny, które można byłoby zaproponować są spotkania rodzinne. Służą one nawiązywaniu relacji, rozwiązywaniu problemów, jak i właśnie wspólnemu planowaniu. 

Powiedzmy coś więcej o spotkaniach rodzinnych

Spotkanie rodzinne odbywamy regularnie, np. raz w tygodniu. Ważne, żeby uczestniczyła w nich cała rodzina. Spotkanie zaczyna się od rundki wdzięczności, podczas której każdy każdemu mówi za co jest mu wdzięczny, lub wygłasza komplement. To powoduje, że każdy członek rodziny jest doceniony. Potem omawiany jest jakiś temat, który jest ważny dla rodziny. Może to być np. właśnie kwestia nieporządku w dziecięcym pokoju, zabawek w salonie, jeśli rodzice nie chcą ich w tej przestrzeni, czy też kłopotów z wyborem ubrań rano. 

Później następuje wspólne poszukiwanie pomysłów i rozwiązań, podjęcie decyzji, na co się każdy z nas zgadza i co zamierzamy zrobić. Bardzo ważne jest to, żeby decyzja była wspólna, a nie narzucona przez rodziców. Zakończeniem spotkania powinien być wspólnie spędzony czas poświęcony na relaks. Może to być wspólna gra w planszówkę, spacer, czy jakaś inna aktywność. 

Można poszukać rozwiązań problemu wspólnie w atmosferze śmiechu i zabawy.  Warto jednak zadbać o szczegóły, żeby to spotkanie nie było gderaniem rodzica, ale współpracą i spotkaniem podczas którego jestesmy na równi, ale każdy z takim poziomem, na jakim jest faktycznie. 

Bałagan w pokoju dziecka może być wyzwaniem dla danej rodziny, a tematy na spotkanie rodzinne pojawiają się często intensywnie w ciągu tygodnia, dlatego warto zrobić specjalna listę,  na którą będziemy wpisywali te tematy, które pojawia się nam w ciągu tygodnia. Potem przed spotkaniem wybieramy to, co jest dla nas najistotniejsze, żeby się tym zająć. 

Takie podejście daje nam też możliwość rozwiązywania problemów później, a nie w momencie, kiedy one się dzieją. Jest to także jedno z istotnych założeń pozytywnej dyscypliny. Mogę tu podać przykład własnej osoby. Często jest tak, że coś mnie w domu bardzo frustruje i właśnie dzięki pozytywnej dyscyplinie nauczyłam się, że kiedy jestem bardzo zdenerwowana, to nie jest to najlepszy czas na szukanie rozwiązania. 

Czy jeśli zaistnieje jakiś problem, a my jego rozwiązanie przeniesiemy np. na spotkanie rodzinne pod koniec tygodnia, to dziecko nie będzie miało przekonania, że zamietliśmy sprawę pod dywan?

Tutaj bardzo ważna jest komunikacja. Możemy powiedzieć dziecku, co się dzieje: widzimy problem, ale teraz go zostawiamy i wrócimy do niego, kiedy będzie dobry czas na spokojną rozmowę .Ta technika wynika z podejścia “najpierw relacja, potem sytuacja”. Jest to założenie w myśl którego rodzic powinien najpierw nawiązać relację z dzieckiem, a dopiero w następnym kroku rozwiązywać problem. 

Aneta Froehlich trenerka Pozytywnej Dyscypliny

Aneta Froehlich, edukatorka Pozytywnej Dyscypliny

Szczęśliwa żona i mama trojki dzieci. Nauczyciel, coach i Certyfikowana Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny posiadająca akredytację Positive Discipline Association. Wspiera rodziców, nauczycieli i dzieci w budowaniu zdrowych relacji i czerpaniu radości i satysfakcji z codzienności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz
Twoje imię