Jak wzmocnić odporność u starszaka?

628
Jak wzmocnić odporność u starszaka?


Kiedy dzieci zaczynają swoją przygodę ze żłobkiem czy przedszkolem, zazwyczaj zaczyna się także okres intensywnych chorób. Rodzice szukają wówczas pomocy w aptekach, tymczasem na budowanie odporności ma wpływ bardzo wiele niefarmakologicznych aspektów. 

Czy to prawda, że dzieci często łapią infekcję ze względu na to, że są zbyt ciepło ubierane? 

Niestety tak. Lepiej, żeby dziecko odrobinę zmarzło, niż miałoby się spocić. W takiej sytuacji patogeny, takie jak wirusy czy bakterie, które nas otaczają, z większą łatwością przenikają do naszego organizmu czy organizmu dziecka. Potocznie taką sytuację nazywamy przewianiem. W rzeczywistości mamy natomiast do czynienia z zaburzeniem odporności. 

Warto pamiętać także o nieprzegrzewaniu dziecka w domu. Dlatego też rekomenduje się, aby temperatura w domu wynosiła około 20- 22 stopnie w ciągu dnia.

Dla zdrowia dziecka warto też wychodzić również w zimniejsze dni?

Oczywiście. Powiedziałabym wręcz, że należy wychodzić w prawie każdą pogodę. Zostańmy w domu kiedy na dworze jest wichura, czy smog, ale poza tym, czy słońce, czy pochmurno, czy nawet w deszczu wychodźmy z dziećmi. Zwłaszcza dla dwu czy trzylatka, ubranego w kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy spacer w deszczu i kałużach będzie wspaniałą zabawą. Wracając do smogu, mamy coraz więcej badań, które wskazują, że nawet nieduże stężenie trujących związków w powietrzu wpływa na zaostrzenie choroby podstawowej u dziecka, np. astmy, alergii, czy cukrzycy. Ponadto smog wpływa na wyindukowanie i zaostrzenie przebiegu właśnie astmy czy alergii, na zaostrzenie infekcji i w końcu na naszą odporność.

Czynniki wpływające na obniżenie odporności u dzieci:

  • za mała ilość snu
  • stres
  • brak ruchu
  • zła dieta
  • za mało czasu spędzanego na świeżym powietrzu

Czasami dostaję pytanie od rodziców, czy lepiej, żeby nie wyszli i nie budowali tej odporności, czy jednak wychodzili w smogu. W takiej sytuacji najlepiej byłoby spróbować znaleźć w ciągu dnia godzinę, kiedy sąsiedzi nie zaczną jeszcze palić czy też wybrać się do lasu lub parku, gdzie jednak to powietrze jest w lepszym stanie. Jeśli te rozwiązania nie są możliwe, to rekomendowałabym, niestety, pozostanie w domu. 

Dla odporności dziecka ważny jest także sport?

Jest bardzo ważny. Dajmy tym dzieciom się wyhasać, wybiegać, pooddychać. Często słyszę o zasadzie, która mówi, że wychodząc na dwór, ubieramy dziecku jedną warstwę więcej, niż sobie. Ta zasada może się sprawdzić u maluszków, które leżą w wózku, ale nie u starszaków. Dzieci, które już same biegają, najlepiej ubrać tak samo jak siebie. Poza tym zawsze mówię rodzicom, żeby słuchali własnej intuicji i dziecka, które przecież przyjdzie i powie, że jest mu zimno i chce się ubrać, więc nie ma sensu gonić go ze sweterkiem. Tym bardziej kiedy mama np. siedzi na ławce i może jej być chłodno, a maluch biega, skacze i w ogóle chłodu nie odczuwa. 

Przyjrzyjmy się też temu, jak dziecko oddycha, czy przez nos, czy przez buzię. Jeśli często biega z otwartą buzią, to wzrasta ryzyko infekcji. Nos ma za zadanie ogrzewać powietrze, oczyszczać je. Zwracajmy uwagę na takie aspekty, pozwalając dziecku eksplorować przyrodę, a nie zamykając je w domu. 

Dieta także ma wpływ na odporność? 

Żywność jest niesamowicie ważnym elementem budowania naszej odporności. Najlepiej, abyśmy spożywali jak najmniej przetworzone produkty, z jak najmniejszą ilością dodatkowych konserwantów, czy środków poprawiających smak. Najlepsze są surowe warzywa, owoce i byłoby idealnie, gdyby pochodziły ze sprawdzonych miejsc. Podobnie jest z rybami morskimi.  

A nabiał?

To jest dyskusyjna kwestia. Pojawia się coraz więcej głosów, że nabiał, szczególnie w postaci mleka krowiego, wcale nie jest dla nas niezbędny. Niemniej podanie dziecku jogurtu czy mleka od czasu do czasu nie jest złe. Warto w tym temacie zachować umiar. Spotkałam się z dziećmi, które mając dwa, trzy latka są głównie na diecie mlecznej. Dostają płatki z mlekiem, jogurcik i potem jeszcze kakałko i one mają bardzo dużo niedoborów. Taka dieta może prowadzić np. do niedoboru żelaza, które jest jednym z kluczowych pierwiastków budujących organizm człowieka. Żelazo uczestniczy nie tylko w budowaniu erytrocytów, ale także właśnie układu odpornościowego czy hormonalnego.

Czy jogurt naturalny może nam zastąpić probiotyk? 

Nie ma potrzeby podawania probiotyków zdrowym dzieciom. Jest to wskazane po infekcji, jelitówce kiedy mamy zaburzoną florę jelit, wówczas jak najbardziej tak, tylko zastanówmy się, jakie szczepy będą nam przywracały prawidłową florę jelit, bo nie wszystkie (odpowiednie będą te z grupy Lactobacillus rhamnosus GG). Jednak nie ma potrzeby profilaktycznego włączania probiotyków. Wracając do jogurtu, to na pewno lepiej podać dziecku jogurt naturalny z owocami, niż jogurt owocowy. 

Katar to objaw odporności organizmu. Kiedy się pojawi warto już zostawić dziecko w domu i dać mu czas na przechorowanie. Tak naprawdę im szybciej zostawimy dziecko w domu, tym większa szansa, że szybciej wróci do przedszkola.

Czy jest coś, co rodzice powinni suplementować, żeby poprawić odporność u dziecka?

Zdecydowanie witaminę D3, ponieważ jej niedobór może negatywnie wpływać właśnie na odporność. 

Oprócz standardowo zalecanej suplementacji, dostosowanej do wieku, warto też wykonywać badanie określające poziom tej witaminy w organizmie. Zawsze zalecam moim pacjentom wykonanie tego badania raz do roku. 

Poziom witaminy D3 określamy wykonując badanie krwi?

Tak i niestety jest to badanie nierefundowane. Zalecam jego wykonywanie, ponieważ każdy z nas ma inny poziom przyswajalności. Coraz częściej, niestety, pojawiają się choroby wynikające z zaburzeń wchłaniania, a zarówno niedobór, jak i nadmiar witaminy D3 jest niedobry dla naszego organizmu. Niedobór właśnie upośledza naszą odporność, natomiast nadmiar jest toksyczny. Poza tym witamina D3 wpływa także na inne aspekty naszego zdrowia, jak np. budowę kości, czy gospodarkę hormonalną. 

W kwestii odporności dziecka ważny jest także sen?

Dziecko niewyspane, zmęczone będzie bardziej podatne na infekcje. Jego układ immunologiczny będzie gorzej funkcjonował. Warto zadbać także o to, żeby dziecko spało w odpowiednich warunkach. W pomieszczeniu powinno więc być nieco chłodniej, od 18 do 20 stopni. Warto także wywietrzyć sypialnię przed snem. Pomieszczenie powinno też być dobrze nawilżone, ale nie zagrzybione, co również jest bardzo ważne. Jeśli dziecko chodzi do żłobka, czy przedszkola i musimy je wcześniej budzić, to należy także zadbać o to, żeby wcześniej zasypiało. 

Czy są jakieś normy, określające, jak długo dziecko powinno spać?

Dla dziecka przedszkolno- żłobkowego takie minimum to 12 godzin w ciągu doby. Uwzględniamy tu zarówno sen nocny, jak i ten w trakcie dnia. Rodzicom zalecam jednak znów obserwację malucha. Jeśli mamy dziecko, które spało np. 12 godzin na dobę, w tym dziewięć godzin w nocy i trzy w ciągu dnia i to dziecko zaczyna uczęszczać do żłobka, gdzie przesypia tylko jedną godzinkę, to zalecałabym wydłużenie nocnego snu, czyli po prostu wcześniejsze zasypianie. Często jest właśnie tak, że jeśli w życiu dziecka zachodzą jakieś zmiany i wpływają one na obniżenie ilości snu, to organizm malucha odpowiada infekcją. Nierzadko w moim gabinecie, kiedy pojawia się maluch z nawracającymi infekcjami, w rozmowie z rodzicami wychodzi właśnie aspekt zmian w ilości snu i dopiero jak dokonamy korekty snu i pozwolimy temu małemu organizmowi wypocząć infekcje stają się zdecydowanie rzadsze. 

Na odporność negatywnie wpływa także stres?

Oczywiście. Dzieci także się stresują. Niekiedy rodzice bardzo się dziwią, bo przecież dziecko nie musi iść do pracy i spłacać kredytu. Pamiętajmy jednak, że maluchy mają własne postrzeganie świata i może je stresować nawet to, że ubierają nie tę skarpetkę, którą sobie zażyczyły. U nich są zupełnie inne przyczyny stresu i nie należy ich bagatelizować. Źródłem stresu, i to poważnego, jest np. zostawanie w żłobku czy w przedszkolu, zmiana rutyny itp. Zwłaszcza przewlekły stres, zresztą tak samo jak i u dorosłych, znacząco wpływa na obniżenie odporności.  

Początek żłobka czy przedszkola to zawsze czas wzmożonych infekcji?

Tak i składa się na to kilka aspektów. Przede wszystkim będą to zaburzenia organizacji snu, stres, plus kontakt z innymi dziećmi i patogenami. Większość dzieci w tym okresie reaguje właśnie infekcjami. Ważne, żeby dzieci miały czas na przechorowanie i na rekonwalescencję po infekcji. Są rodzice, którzy zostawiają dziecko w domu tylko na ten najtrudniejszy czas choroby, czyli kiedy występuje gorączka lub bardzo ostry kaszel. Tymczasem każdy, także my dorośli, potrzebuje czasu na przechorowanie. Pierwszy objaw infekcji to pojawienie się wodnistego kataru. Wówczas nasz organizm wydziela bardzo dużo śluzu w drogach oddechowych, aby zabezpieczyć organizm, przed wniknięciem większej ilości patogenów. Tak więc katar to objaw odporności organizmu. Kiedy się pojawi warto już zostawić dziecko w domu i dać mu czas na przechorowanie. Tak naprawdę im szybciej zostawimy dziecko w domu, tym większa szansa, że szybciej wróci do przedszkola.

Im dłużej dziecko chodzi do przedszkola, tym rzadziej choruje?

Zdecydowana większość dzieci przez pierwszy rok, czy to w żłobku, czy w przedszkolu, choruje bardzo często. W późniejszych latach ta tendencja się zmienia, dlatego że zbudowały swoją odporność. Dzieci mają prawo chorować 8 – 10 razy w ciągu roku. Nawet jeżeli każda z tych infekcji wiązałaby się z gorączką, tylko taką do opanowania czyli w granicach 38 -38,5 okazjonalnie 39 stopni, to nie są to infekcje alarmujące. Jeżeli natomiast każda z tych infekcji przebiegałaby z gorączką 40 stopni, wymagałaby antybiotykoterapii, czy nawet hospitalizacji, to wówczas szukamy zaburzeń odporności. 

Czy można mówić o wieku w którym odporność dziecka jest już całkowicie ukształtowana?

Nie, nasza odporność kształtuje się przez całe życie. Gdyby tak nie było dorośli nie łapaliby chorób od dzieci. Niestety wirusy bardzo szybko mutują, czyli zmieniają jakąś część  swojego materiału genetycznego. Zdarza się więc że nasza odporność ich nie rozpoznaje, przez co po raz kolejny łapiemy infekcję. Dlatego na przykład na grypę musimy się szczepić co rok. 

Istnieją jakieś mity dotyczące odporności, które warto obalić?

Na pewno bieganie boso. Wiele dzieci wciąż jest przestrzeganych, że jeśli będzie biegało boso to “dostanie wilka” czy też innej przypadłości w zależności od regionalizmów. Tak więc obalmy ten mit: bieganie boso nie powoduje infekcji. Podobnie rzecz ma się z zimnymi rączkami czy stópkami. Rączki i stópki mogą być zimne i to wcale nie oznaczają, że dziecko zachoruje. Warto też przypomnieć, choć ostatnio coraz częściej  pacjenci mają tego świadomość, że absolutnie nie należy leczyć każdej infekcji antybiotykami, gdyż działają one tylko na bakterie.

Czy dla odporności warto podawać dzieciom preparaty takie jak na przykład tran?

Ja nigdy nie zakazuję pacjentom stosowania tranu czy witaminy C. Tylko o ile dysponujemy badaniami, że faktycznie witamina C i rutozyd na początkowym etapie mają sens, o tyle dla tranu czy czarnuszki nie mamy jednoznacznych badań, potwierdzających że budują one odporność. Ciągle szukamy preparatów, które wzmocniłyby nasz układ immunologiczny, ale ja cały czas uważam, że najważniejsze są te elementy, które wymieniliśmy wcześniej.

Agnieszka Pomykała-Słupianek - lekarz


Agnieszka Pomykała-Słupianek, lekarz

Aktualnie w trakcie specjalizacji z pediatrii w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu, gdzie również prowadzi zajęcia ze studentami wydziału lekarskiego. Ponadto wielokrotny prelegent na konferencjach medycznych dla Lekarzy oraz Studentów Medycyny.Prywatnie mama dwójki Maluchów: Kornelki i Ignasia.
Pomysłodawczyni i twórczyni portalu Pani Zdrowia Swoich Dzieci, za pomocą którego przekazuje rodzicom najistotniejsze informacje dotyczące zdrowia małych pacjentów.

Dzięki łączeniu doświadczenia jako Mama i Lekarz znakomicie rozumie potrzeby Rodziców małych Dzieci.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz
Twoje imię