Jak bawić się z noworodkiem (1-3 miesiące)?

944
mama z dzieckiem


Jak, z punktu widzenia fizjoterapeuty, rodzic może dobrze spędzać czas z noworodkiem?

Taki maluszek ma być tulony, noszony, bujany i nie wolno słuchać rad, że w ten sposób dziecko przyzwyczajamy do takich aktywności. Jeśli maluszek tego potrzebuje, to rodzic powinien mu to zapewnić. Dziecko ma się czuć bezpiecznie. Zwróciłabym też uwagę na to, aby układ nerwowy dziecka miał w tym pierwszym miesiącu jak najmniej stresu. Warto dążyć do tego, aby noworodek jak najmniej płakał. Już w pierwszym miesiącu mogą pojawiać się jakieś bóle brzuszkowe itp. aspekty, niemniej warto szukać sposobu, aby dziecku ulżyć. Niestety nie ma jednej złotej metody, na jedne dzieci działa noszenie, na inne kołysanie.

Każdy rodzic musi znaleźć sposób, który przynosi ulgę jego maluszkowi. Ważne jednak, żeby dziecko było jak najbardziej wyciszone, spokojne, żeby przyzwyczajanie się do tego świata było łagodne. Dlatego też w tym pierwszym miesiącu życia dziecka, bardziej niż na zabawy i atrakcyjność, namawiałabym na bliskość i czułość. Warto uświadomić sobie to, że noworodek nagle wchodzi w rzeczywistość pełną bodźców. My nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale układ nerwowy dziecka jest naprawdę bombardowany różnego rodzaju bodźcami, a więc dodatkowe karuzele czy bujaczki naprawdę nie są mu potrzebne. Potrzebny jest jedynie rodzic, czułość, dotyk. 

Kiedy możemy więc mówić już o jakiejś zabawie?

Po drugim miesiącu dziecko się zmienia, obserwuje świat, samo zaczepia rodziców czy też rodzeństwo i wtedy można już rozpocząć zabawy. Polecam wówczas rodzicom aktywności, które przede wszystkim kształtują kontrolę głowy. Należy też dbać o to, aby dziecko było ułożone w symetrycznej pozycji. Na tym etapie bardzo istotny jest kontakt wzrokowy, ponieważ to on pociąga dalszy rozwój. Warto pamiętać także o tym, że mama, tata i rodzeństwo to największa atrakcja, nie zabawki. Wiadomo, że do wszystkiego trzeba podejść z rozwagą, ale niestety bywa, że zabawki przeszkadzają, gdyż jest ich zbyt dużo. 

Wiele dzieci jest dziś przestymulowanych, czego skutki już można zaobserwować. Niestety w dzisiejszym świecie, z szybkim rozwojem techniki, cywilizacji, my jako rodzice musimy stanąć na wysokości zadania. Oczywiście uczulam też przed przesadą w drugą stronę, tak, aby nie zrobić z dziecka odludka. W kwestii niemowlaków zawsze jednak powtarzam, że maluszkowi do rozwoju potrzebna jest mama, podłoga (z wygodną matą, na której może się bezpiecznie bawić) i spokój.

Jakie konsekwencje może nieść przestymulowanie dziecka?

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Układ nerwowy jest bardzo złożony i skutki mogą być naprawdę różne. Może być tak, że przestymulowanie wpłynie na płaczliwość i nerwowość noworodka, a może być i tak, że dziecko w przyszłości będzie się borykało z problemami rozwojowymi. Często, jak przychodzę na wizytę, rodzice mówią, że mają w domu małego nerwuska, który dużo płacze. Obserwując to dziecko w czasie pielęgnacji, widzę że wystarczy zmienić kilka rzeczy, aby dziecko się mniej denerwowało. Czasami wystarczy odpowiednie ułożenie ciała, aby zmniejszyć aktywność mięśniową i pomóc dziecku się wyciszyć. Kiedy dziecko czuje, że ma niestabilny tułów, czy też problemy z kontrolą głowy, denerwuje się, a bywa, że wystarczy odpowiednia pozycja noszenia i dziecko naprawdę się uspokaja. Z płaczącego niemowlaka nagle staje się spokojnym maluszkiem. 

Techniki podnoszenia, odkładania czy noszenia dziecka są dziś szeroko omawiane. One sprawdzają się u każdego maluszka?

Techniki, o których wspominasz, są świetne, ale zdarza się, że rodzice nie potrafią ich stosować, bo np. dziecko jest maleńkie i mama boi się go trzymać w określony sposób, albo dziecko jest duże i ciężkie, a mama należy do mniejszych kobiet i ma problem, żeby postępować książkowo. Pomagam wówczas rodzicom dostosować pozycję dziecka, przez co technicznie może to wyglądać naprawdę nie książkowo, ale maluszek jest ułożony w takiej liniowości, w której go wspomagamy. Proponuję więc indywidualne podejście, a nie sztywne trzymanie się schematów, ponieważ naprawdę nie wszyscy rodzice poradzą sobie z tymi książkowymi rozwiązaniami. 

Wracając do tematu aktywności z dzieckiem, w jaki sposób przez zabawę możemy wspierać rozwój nieco starszych szkrabów? Powiedzmy trzymiesięcznych?

Trzy miesiące to już symetria. Na tym etapie dziecko ułożone na twardym podłożu powinno symetrycznie leżeć, utrzymywać kontrolę ciała w centrum, dobrze kontrolować główkę, wzrok koncentrować na zabawce i powoli wyciągać rączki w górę. Tu prostym sposobem na wspieranie rozwoju może być zasada, że po każdej zmianie pieluszki mamusia, z głową nad brzuszkiem maluszka rozmawia z dzieckiem. Tylko trzeba wówczas pamiętać, żeby ustawiać się na wysokości pępuszka dziecka. Mamusia może dać kilka całusków w linii między mostkiem a pępuszkiem, co każdemu dziecku się spodoba, a w ten sposób pobudzamy jego napięcie. Wystarczy dosłownie 20 – 30 sekund po każdym przewijaniu, a w ciągu dnia zrobi nam się fajny czas. 

Lekko możemy też unieść pupę dziecka i w ten sposób aktywizować jego mięśnie brzucha i uczyć je zwijania miednicy. Przez rozmowę, uśmiechy, całuski wpływamy wielotorowo na rozwój niemowlęcia. Maluchy uwielbiają zmiany tonu głosu, uwielbiają obecność mamy, więc taka prosta zabawa wpływa zarówno na ich emocje, umysł, jak i na napięcie mięśniowe. W takiej sytuacji dziecko skupia napięcie w linii środkowej. Skupieniu ulega też wzrok, a ponadto dziecko wyciąga rączki, więc funkcja ręki zaczyna się wyłaniać, brzuszek i nóżki pracują. 

W trzecim miesiącu zwracam także uwagę rodziców na ułożenie dziecka na boku. Wówczas dziecko już trochę radzi sobie z grawitacją, potrafi mniej więcej kontrolować ciało w linii środkowej i ta kontrola centralna daje możliwość obwodowi, a więc rączkom, nóżkom, głowie na pracę. Jest to niezmiernie ważne. Jeśli tego nie uda się dziecku wypracować, to na dalszym etapie wiele rzeczy może być utrudnionych i wówczas maluch się denerwuje, bo np. leżąc na brzuszku, nie potrafi wyciągnąć rączki. Po buziakach warto więc obrócić dziecko na boczek, zatrzymać je na chwilę w takiej pozycji i wówczas głowa mamy także wędruje na bok,co spowoduje, że dziecko wyciągnie do niej rączkę, co też jest bardzo stymulujące. Poza tym maluszek musi poznać pozycję na boku, żeby później swobodnie opanować przetaczanie się na brzuszek. 

Czego rodzice na tym etapie nie powinni robić?

Warto uważać na szybkość wykonywania ruchów, do czwartego, piątego miesiąca najlepiej wykonywać wszystko spokojnie, powoli.

Sylwia Duńska-Uherek


Sylwia Duńska-Uherek, fizjoterapeutka dziecięca

z zamiłowania fizjoterapeutka. Certyfikowany terapeuta NDT Bobath, NDT Bobath Baby, Integracji Sensorycznej, PNF. Od blisko 20 lat praktykująca z niemowlętami i dziećmi w okresie rozwojowym. Entuzjastka życia rodzinnego i czasu na łonie natury.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz
Twoje imię