Jak wybrać zwierzę dla rodziny?

395
Pupil dla rodziny


Czym kierować się wybierając pupila dla swojej rodziny?

Przede wszystkim należy sprawdzić, czy my jako rodzina jesteśmy gotowi na opiekę nad zwierzakiem. Wiem, że to brzmi bardzo ogólnie, ale bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak duży obowiązek będzie na nas spoczywał. Jeśli chodzi o psy, czy koty, to są rasy predysponowane bardziej i mniej dla rodzin. Najlepiej skonsultować się ze specjalistą, który po rozmowie z rodziną określa: jaki temperament mają domownicy, jaki styl życia, czego oczekują, na co mogą sobie pozwolić, a na co absolutnie nie. Dzięki takiemu rozeznaniu bardziej prawdopodobne jest, że zarówno zwierzak będzie się u nas czuł dobrze, jak i my w jego towarzystwie. 

Takim przykładem źle dobranego zwierzaka jest np. to że często kierujemy się wyglądem pupila. Przykładowo: ludzie często wybierają rasę kota Rosyjski Niebieski. Są to przepiękne koty, z dość krótką sierścią, mieniącą się w kolorach błękitu i szarości i z niebieskimi oczami. 

Jednak to są koty, które potrzebują wielu rozrywek i sporo aktywności fizycznej. Uniemożliwienie takiemu kotu spełniania podstawowych potrzeb może doprowadzić do agresji wobec domowników.

Drugim przykładem (i chyba najpopularniejszym) są króliki domowe. Często to właśnie na nie pada wybór w kontekście dzieci. Jednak mało kto wie, że są to zwierzęta niezwykle wymagające, bardzo delikatne. Rzadko który daje się swobodnie brać na ręce. 

reklama

Często potem zostaje rozczarowanie na twarzach dzieci i rodziców.

Czy każda rodzina może mieć zwierzątko?

Uważam, że nie. 

Jeżeli w naszym domu panuje napięta atmosfera, jest dużo kłótni, nieporozumień, krzyku to wprowadzenie zwierzaka do domu może dać odwrotny skutek do zamierzonego. 

Znam wiele przypadków, w których pary, rodziny decydowały się na zwierzaka, który miał stanowić jakiś element terapii – wspólne „dziecko”, które miało ich pogodzić ze sobą. A w rezultacie bywało totalnie na odwrót. Zwierzęta bardzo mocno przejmują nasze emocje i po prostu mogą stać się sfrustrowane, znudzone i w konsekwencji agresywne. Opiekunowie potem kłócą się między sobą o zwierzaka i atmosfera w domu jest nie do wytrzymania.

Drugim przykładem może być fakt, o którym mówiłam na początku, czyli jakie możliwości możemy dać zwierzakowi. 

Jeżeli decydujemy się na kota, ale nie bierzemy nawet pod uwagę zaaranżowania wnętrza dla niego: powieszenia wysoko półek żeby mógł się wspinać, rozstawienie kuwet w salonie czy drapaków, to nie liczmy na to, że kot odwdzięczy się miłością i spokojem. Jeśli wybieramy kota bo „może zostać w domu przez 8h dziennie sam” to też nie jest dobre rozwiązanie. Wrócimy po pracy wyczerpani, a nasz kot wtedy będzie miał najwięcej energii.

Będzie „psocił”, chciał się bawić, zwracać na nas swoją uwagę i to jest normalne zachowanie dla niego, ale dla opiekunów niepożądane. 

Takich przykładów jest mnóstwo. Szkopuł leży przede wszystkim w dowiedzeniu się jak najwięcej o potrzebach naszego przyszłego pupila i określeniu „dlaczego właściwie chcemy tego pupila mieć?” 

Jak przygotować domowników na pojawienie się zwierzęcia w domu?

Tak raz, a dobrze to nie da się przygotować na zwierzaka bo on zawsze nas czymś zaskoczy. Ale można w pewnym stopniu się przygotować. 

Przyjaźń ze zwierzakiem

Na początek należy określić ile czasu chcemy poświęcać na pupila, jakie zabawy i aktywności mu fundować, zrobić listę obowiązków jakie są wymagane przy pupilu (np. pielęgnacja uszu, obcinanie pazurków, karmienie, wyprowadzanie na spacer itd.) i te obowiązki podzielić na domowników. 

Ważne, żeby zaplanować wspólny czas w ciągu dnia/ tygodnia w którym dowiadujemy się jak najwięcej o potrzebach i usposobieniu naszego pupila. Czytamy artykuły, książki, oglądamy filmy na ten temat itd. 

Nie podejmujmy decyzji pochopnie, na podstawie emocji, bo to często nie kończy się zbyt dobrze.

Czy pojawienie się zwierzaka w domu, kiedy są malutkie dzieci, jest dobrym momentem, czy lepiej zaczekać, aż dzieci podrosną?

To zależy, czy my jako opiekunowie jesteśmy na to gotowi. Przy dzieciach (szczególnie małych) zawsze jest dużo roboty, jesteśmy zmęczeni i nie koniecznie będziemy mieli czas i siłę na opiekę nad zwierzakiem. Pamiętajmy, że opieka to nie tylko głaskanie, przytulanie i karmienie. To też tworzenie relacji, zabawa, spełnienie naturalnych potrzeb, wizyty u weterynarza. Oprócz tych radosnych chwil, są też momenty stresujące, frustrujące i wyczerpujące.

Jeżeli jesteśmy na to gotowi – to nie widzę przeciwwskazań.

Jeżeli jednak uważamy, że to odrobinę za dużo dla nas, to darujmy sobie jeszcze przez jakiś czas.

Jak uczyć dziecko właściwego traktowania zwierząt?

To jest trudne pytanie bo też zależy na jakim etapie uczymy nasze dziecko – czy w momencie kiedy już pupil jest w naszym domu, czy jak dopiero zastanawiamy się nad adopcją zwierzaka. 

Jako rodzice zakładamy, że zwierzak nauczy nasze dziecko odpowiedzialności za drugą istotę i generalnie mamy dobre intencje. 

Jednak nasze dziecko skądś musi czerpać przykład, więc najważniejsze żebyśmy my, jako rodzice, byli odpowiednio przygotowani w potrzebny pakiet wiedzy i umiejętności opiekuńczych tego pupila, żeby weryfikować, czy nasze dziecko daje sobie radę, czy nie. 

Pamiętajmy, że kupując zwierzaka dla dziecka, to my jesteśmy za to zwierzę odpowiedzialni, a nie dziecko. My jesteśmy dorosłymi ludźmi i opieka nad pupilem prędzej, czy później spadnie na nas. 

Ja zaczęłabym od prostego kroku, czyli pokazania dziecku, że zwierzak kiedyś urośnie, że może nie chcieć dać się pogłaskać, że ma pazurki, że trzeba będzie przy nim robić X i Y różnych rzeczy. 

Za kilka dni spróbowałabym wybrać się do jakiejś koleżanki, która ma zwierzaka i zrobić taki mały test. Jak nasze dziecko będzie reagowało, kiedy będziemy tłumaczyć, że w ten sposób zwierzaka nie łapiemy, nie dotykamy, że bawić można się w określony sposób, żeby nie zrobić mu krzywdy itd. 

Jeśli decydujemy się na psa to stara sprawdzona metoda, na wychodzenie z pluszakiem na smyczy też jest ok, ale tutaj uwaga: pies szarpie, obwąchuje teren, a pluszak nie. Więc po kilku dniach można zapytać, czy jakaś starsza sąsiadka nie potrzebuje pomocy w wyprowadzaniu psa. 

Wspólne oglądanie filmików na YT edukacyjnych o tym, jak bawić się ze zwierzakiem też jest super pomysłem. Przede wszystkim warto mocno włączać dziecko we wszystkie sprawy związane z pupilem,  również te, które wymagają poświęcenia więcej niż 10 minut  w ciągu dnia.

Króliki - zwierzę domowe

Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo w kontakcie ze zwierzęciem? 

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że dziecko.. to dziecko. Może reagować w nieprzewidziany sposób nawet, jeśli ma najszczersze intencje. Dlatego nigdy nie zostawiamy dziecka samego ze zwierzakiem nawet na chwilę, obserwujemy mowę ciała zwierzaka – nie musimy być w tej dziedzinie specjalistami, wystarczy, że poznamy swojego pupila i to gdzie są jego granice.

Jeśli widzimy, że kot nerwowo macha ogonem to znaczy, że jest podekscytowany, jeżeli pies zaczyna się prężyć to znaczy, że sytuacja jest dla niego stresująca i nie wiemy jak zareaguje. Z mniejszymi zwierzętami jest trudniej bo np. króliki nie dają znaku ostrzegawczego, one po prostu przystępują do ataku.

I trzecia rzecz to, to żeby pamiętać o podstawowych zasadach „obchodzenia” się ze zwierzakiem. Jeżeli jest to zwierzątko, które dopiero zaczyna się klimatyzować w naszym domu, musimy mu dać zapoznać się z terytorium, zostawić go samego na jakiś czas, żeby się oswoiło z nami, z zapachami, przedmiotami. My mamy często tendencje do nadopiekuńczości nad zwierzakiem i po wejściu do domu tulimy go, całujemy, trzymamy na kolanach, nosimy na rękach – a to błąd. Ta miłość jest bardzo ważna, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby zwierzakowi dać przestrzeń, obserwować jego relacje z dzieckiem, poznać go i jego potrzeby.

Jak pomóc dziecku i zwierzęciu w zaprzyjaźnieniu się?

Złotej rady na to nie ma, bo gdyby była to mniej byłoby sytuacji, o których często słyszy się w telewizji: że pies zaatakował dziecko, albo dziecko rzucało zwierzakiem na trampolinie. 

Podstawą moim zdaniem jest czas – my znamy swój dom, nasze dziecko zna swój dom, swoje zabawki. Zwierzak – nie. Obie strony procesu potrzebują czasu, żeby oswoić się z nową sytuacją, która dla dziecka jest bardzo ekscytująca, a dla zwierzaka początkowo stresująca. 

Nie wywierajmy presji na żadnej ze stron – ani na zwierzaku, że jest osowiały przez kilka dni i chowa się w kącie, ani na dziecku, że jednak nie chce sprzątać w króliczej klatce, czy kociej kuwecie. 

Fundamentem każdej zdrowej relacji jest zaufanie, kompromisy i zrozumienie drugiej istoty. 

Jeżeli dobrze przygotujemy dziecko na zwierzaka – będziemy je edukować, wspólnie rozmawiać o obowiązkach, o potrzebach pupila, o tym co wolno, a czego nie, zachęcać do podejmowania decyzji dotyczących zwierzaka itd to myślę, że nie będzie wielkiego problemu  z zaprzyjaźnianiem. 

Odwróćmy pytanie, co może skutecznie zepsuć ich relację

O tym to można by osobną książkę napisać 😀 

Tak zupełnie poważnie to musimy sobie zdać sprawę, że bardzo dużo zależy od nas – nie od naszych dzieci. Często słyszę w autobusie, na ulicy takie sformułowanie „bądź grzeczny bo jak nie to cię piesek ugryzie”, „zobacz jakie ma groźne zęby” – takie strasznie dziecka od małego jest najlepszym przykładem jak już na wstępie zagwarantować sobie fiasko. 

Kolejnym przykładem jest właśnie brak poznania natury danego pupila. Kotki są urocze, cudne i w pierwszych miesiącach życia bezproblemowe. Jednak musimy pamiętać, że to wciąż drapieżniki. One potrzebują przestrzeni do drapania, wysokich półek, odnawiania cyklu łowieckiego. Jeśli takiemu kotu tego nie zapewnimy to z całą pewnością odwdzięczy się załatwianiem na łóżko, czy ubrania dziecka, podrapaniem przy zabawie ręką, czy po prostu wycofaniem. W takich sytuacjach potrzebna jest pomoc behawiorysty, jednak już na wstępie po takiej sytuacji możemy się spodziewać, że ten poziom zaufania u obu stron maleje.

Na pewno dobrym przykładem będzie też nadopiekuńczość rodziców – powinniśmy zawsze stać na straży tych relacji: obserwować i nie zostawiać dziecka i zwierzaka samego. Ale też bez przesady, że kiedy wszyscy jesteśmy w jednym pomieszczeniu i dziecko ze zwierzakiem się bawią to przyglądamy się non stop, nerwowo machając nogami, a na każdy niespodziewany dźwięk, czy ruchu ze strony zwierzaka zrywamy się z kanapy jak galopujący Mustang. Przez takie zachowania wprowadzamy nerwową atmosferę, która udzieli się każdemu. 

Paulina Andrzejewska


Paulina Andrzejewska, behawiorystka kotów

Z wykształcenia dziennikarka, ale jej największą pasją od zawsze były zwierzęta. Absolwentka licznych kursów dotyczących żywienia kotów i treningu psa. Jej domowe stado liczy 7 zwierzaków: pies, dwa koty i 4 króliki. Prowadzi spokojne życie na wsi z mężem. Na swoim instagramie i blogu daje proste wskazówki jak żyć w zgodzie ze zwierzętami. kotyandrzejewskiej.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz
Twoje imię