Jak wybrać dobre nosidło?



Podobno w Japonii widok małego dziecka w wózku jest rzadkością. Tamtejsi rodzice zdecydowanie bardziej wolą nosić swoje pociechy w nosidłach. U nas nieodmiennie królują wózki, choć prawdą jest, że chusty i nosidła pojawiają się coraz częściej. Zanim jednak zdecydujemy się na nosidło, warto sprawdzić, jak rozróżnić porządne nosidło od tzw. wisiadeł, które mogą okazać się bardzo szkodliwe dla dziecka.

Czym różnią się nosidła od wisiadeł?

Różnica polega przede wszystkim na pozycji, w której jest noszone dziecko, ale też na komforcie rodzica. Wisiadła to nazwa stworzona przez mamy noszące, które zauważyły, że w niektórych nosidełkach dzieci po prostu wiszą i dlatego zostały nazwane wisiadłami. Natomiast nosidła ergonomiczne to nosidła skrojone na miarę dziecka, w których dziecko siedzi.

Czyli nie znajdziemy w sklepie czegoś, co nazywa się wisiadłem, tylko sami musimy rozpoznać, czy konkretny model jest dla dziecka odpowiedni?

Dokładnie tak. Różnice są jednak spore, więc rozpoznanie nie powinno być trudne.

Po czym więc poznać, że dany egzemplarz jest wisiadłem?

Podstawowa różnica, jak już wspomniałam, jest przede wszystkim w pozycji dziecka. W wisiadełku miejsce, które ma podtrzymywać dziecko jest wąskie, nóżki malucha w tej sytuacji wiszą prosto w dół i dziecko całym ciężarem opiera się na kroczu, czyli po prostu wisi w tym nosidełku. Jest to niekorzystne przede wszystkim dla kręgosłupa malca. Ciężar główki dziecka, która jest nieproporcjonalnie ciężka względem reszty ciała, naciska na oś kręgosłupa, przez co jest on zbytnio obciążony, a cała ta siła kumuluje się w odcinku lędźwiowym. Mówiąc prościej, u małego dziecka kręgosłup powinien być zaokrąglony (taką pozycję przyjmuje w nosidle ergonomicznym), natomiast w wisiadle jest prosty.



Po drugie w wisiadle inaczej są ustawione biodra dziecka. W nosidle ergonomicznym nóżki dziecka są zgięte, bioderka znajdują się w fizjologicznej pozycji, która wspiera jego rozwój, natomiast w wisiadle nóżki są wyprostowane, kość biodrowa wypada z panewki stawu biodrowego i dodatkowo siła grawitacji ciągnie ją w dół, co jest bardzo niekorzystne dla rozwoju bioderek.

Czyli to budowa wisiadła nie służy dziecku?

Tak, ale jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. Często wisiadełka są reklamowane w taki sposób, że poleca się noszenie w nich maluszka przodem do świata, a to najgorsze z możliwych rozwiązań. Po pierwsze dlatego, że tak, jak wspomniałam wcześniej, kręgosłup dziecka powinien być zaokrąglony. Jest to dla niego naturalna pozycja. Dziecko rodzi się z zaokrąglonym kręgosłupem i na poszczególnych etapach rozwoju samo wypracowuje kolejne krzywizny.

Tą pierwszą krzywizną jest kifoza, później maluch wypracowuje lordozę szyjną, piersiową i w końcu lordozę w odcinku lędźwiowym i dopiero kiedy zaczyna samo wstawać, jego kręgosłup przybiera kształt charakterystycznego „S”, jak u osoby dorosłej. Dopóki dziecko nie wstaje samo, powinniśmy dbać o podwijanie jego miednicy i podtrzymywanie jej, taki efekt otrzymujemy używając do noszenia chusty, tymczasem jeśli nosimy dziecko tyłem do siebie jego kręgosłup zaczyna się wyginać w drugą stronę, niż jest to zalecane. Dziecko odgina plecy i miednicę do tyłu i wygina się w przeciwnym kierunku niż nakazuje fizjologia.

Najgorzej jeśli w taki sposób dziecko nosi tata, który ma duży brzuch, a to się niestety zdarza. W takiej sytuacji kręgosłup malucha wygina się jeszcze bardziej. Noszenie przodem do świata ma jeszcze jeden negatywny aspekt. Dziecko w takiej pozycji jest wystawione na nieograniczoną ilość bodźców, które do niego docierają i nie jest w stanie się przed nimi schować. Jeśli jest przodem do mamy może się wtulić, schować i zasnąć. Zazwyczaj dziecko noszone przodem do świata jest płaczliwe, źle sypia, jest nerwowe, a nawet ma kolki, wówczas szuka się przyczyn w różnych sytuacjach, a często jest to spowodowane właśnie nadmiarem bodźców.

Noszenie dziecka w wisiadełku może więc doprowadzić do wad postawy u dziecka?

Niestety bardzo często tak właśnie się dzieje. Skala problemu zależy też od tego, w jakim wieku jest dziecko, im mniejsze, tym bardziej takie noszenie będzie dla niego niekorzystne. Oczywiście nie jest tak, że nosząc dziecko w wisiadełku od razu zrobimy z niego kalekę. Ktoś może powiedzieć „ale ja tak nosiłam dziecko i wszystko jest w porządku”. Taki argument niestety nierzadko się pojawia. Prawda jest jednak taka, że problemy zdrowotne mogą dać o sobie znać nawet po latach. Wielu młodych ludzi ma problemy z odcinkiem lędźwiowym kręgosłupa, problemy z biodrami, czy też stawami. Wady spowodowane używaniem chodzika, czy wisaidła mogą dać o sobie znać dopiero, kiedy dziecko pójdzie do szkoły, a nawet później, w życiu nastoletnim, czy też dorosłym. Nieprawidłowe noszenie dziecka nie musi też odbijać się jedynie na jego kręgosłupie czy biodrach. Ciało ludzkie jest bardzo zintegrowane, kości, mięśnie, ścięgna, oddziałują na siebie wzajemnie.

!!!

Rekomendacja noszenia dziecka przodem do świata jest oczywistym wskaźnikiem, że mamy do czynienia z wisiadłem. Taki sprzęt może poważnie zaszkodzić Twojemu dziecku.

Tylko prawidłowe noszenie dziecka będzie wspierać rozwój jego mięśni brzucha odpowiedzialnych w późniejszym czasie za utrzymanie prawidłowej postawy ciała i umiejętność siedzenia w szkolnej ławce. Czasem dopiero kiedy dziecko osiąga wiek szkolny zwracamy uwagę na jego postawę, ponieważ wcześniej maluch kompensuje wszelkie niedogodności i z łatwością je maskuje.

Małe dziecko, bawiąc się na podłodze siedzi po swojemu, potrafi znaleźć dogodną pozycję zazwyczaj siedząc w siadzie szerokim, często w pozycji takiego „W”, kiedy jednak będzie zmuszone siedzieć dłuższy czas w ławce, nagle się okaże, że potrzebuje ręki, aby podpierać głowę, zjeżdża pośladkami w dół krzesła, co jest spowodowane właśnie nie rozwiniętymi prawidłowo mięśniami brzucha. Warto także dodać, że wisiadła zazwyczaj mają cienkie pasy naramienne które wbijają się w ramiona rodziców, co znacznie utrudnia noszenie cięższych dzieci.

Spróbujmy podpowiedzieć, w jaki sposób „na oko” rozróżnić wisiadło od porządnego nosidła?

Pierwsza rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, to szerokość panelu, czyli tej części która podtrzymuje dziecko. W nosidle mamy pas biodrowy, którym rodzic zapina się w biodrach lub w pasie, a to, co przykrywa dziecko to panel nosidła. Jeśli panel jest szeroki, dziecko faktycznie na nim siedzi, na wąskim wisi. Druga rzecz to materiał, z którego panel jest zrobiony. Jeśli materiał będzie sztywny, twardy to będzie wymuszał o wiele bardziej wyprostowana pozycję dziecka, aniżeli byśmy tego chcieli. Jeśli natomiast materiał, z którego jest zrobiony panel, będzie dopasowywał się do kształtu pleców dziecka, maluchowi będzie wygodnie. Istotne jest także to, jak wysoki jest panel. Powinien on zakrywać całe plecy dziecka, ale jednocześnie nie zakrywać buzi, tak, żeby maluszek nie musiał odchylać głowy odo tyłu, by oglądać świat.

Bywa, że wisiadła można kupić w sklepie z akcesoriami dla dzieci i rodziców. Zdarza się nawet, że jest na nich napisane, że są polecane przez pediatrów, ale to zwykły chwyt marketingowy. Poza budową nosidła pierwszą rzeczą, która może ułatwić wyłapanie wisiadła jest właśnie wspomniana już, rekomendowana przez producenta propozycja noszenia dziecka przodem do świata. Jeśli jest taka opcja, to na pewno jest to wisiadło. Jeśli ktoś chciałby na szybko zorientować się, czy dany egzemplarz jest nosidłem czy wisiadłem, może wysłać zdjęcie do doradcy noszenia dzieci w chustach i nosidłach, ja chętnie służę radą.

Jak ocenić, czy Panel jest wystarczająco szeroki?

Najlepiej przymierzyć nosidło do siebie i do dziecka. Prawidłowo dobrane nosidło powinno podpierać całe uda dziecka. Panel nie może być także za szeroki, bo wówczas kolanka będą wyprostowane i dziecko będzie robiło szpagat. Kolanka powinny być luźne, łydka powinna spokojnie zwisać, ale całe udo powinno być podparte. Jeśli kupujemy nosidło na odległość, możemy dziecko posadzić okrakiem na sobie i zmierzyć odcinek od kolana do kolana oraz od pośladków aż do ramion.

Nosidło ergonomiczne nie należą do tanich produktów, a bywa, że rodzice potrzebują go dosłownie na jedne wakacje. W takiej sytuacji także odradzasz wisiadła?

Niestety największą pułapką, przez którą rodzice niekiedy decydują się na wisiadła jest właśnie ich cena. Używane wisiadła można kupić nawet za 30 zł, przy czym nie są one warte nawet tych 30.
Z drugiej strony rozpiętość cenowa nosideł ergonomicznych jest bardzo duża, tak więc naprawdę da się kupić nosidło w przystępnej cenie. Poza tym nosidło można także odkupić. Nosidła ergonomiczne zużywają się mniej aniżeli chusty, tak więc nie trzeba się obawiać kupowania ich z drugiej ręki. Oczywiście trzeba sprawdzić podstawowe rzeczy, a mianowicie, czy nie jest ono poprute i czy klamry działają. Nawet kilkuletnie nosidła, zazwyczaj poza spranym z zewnątrz materiałem, nie mają śladów użytkowania, które wpływają na komfort noszenia. Jeśli natomiast rodzice faktycznie potrzebują nosidło jedynie na kilka dni, np. na wakacje, mogą je po prostu wypożyczyć.

Jaki jest koszt i gdzie można wypożyczyć nosidło?

Ceny są różnie, ale zazwyczaj wahają się między siedem, a pięć złotych za dobę. Wypożyczalnie prowadzą zazwyczaj doradcy, sama także się tym zajmuję i mogę zaręczyć, że naprawdę wielu rodziców korzysta z tego rozwiązania.

Ola Górska
Certyfikowany doradca noszenia dzieci w chustach ClauWi, doula, edukatorka okołoporodowa oraz liderka i organizatorka spotkań Klubu Kangura na Śląsku. Autorka bloga o noszeniu i rodzicielstwie (chusty Gliwice), a przede wszystkim mama trójki wynoszonych w chustach dzieciaków.

1 Komentarz

  1. ja kupiłam nosidło Luna Dream. to dlatego że potrzebne jest nie tylko na wakacje ale też na co dzień. nie zawsze chce mi się brać wózek. poza tym wygodniej z nim się robi zakupy czy idzie do lekarza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*