Kiedy dziecko wypije detergenty

detergenty dziecko karetka


Chemia gospodarcza może być niebezpieczna dla dzieci?

Może być i to nawet bardzo niebezpieczna. Zacznijmy od tego, że najważniejsza jest prewencja. Rodzice powinny zrobić wszystko, aby chemikalia nie miały możliwości dostania się w ręce dziecka. Każda szafka, każda szuflada, w której znajduje się coś niebezpiecznego dla dzieci, powinna być zabezpieczona. Wystarczą do tego zwykłe zabezpieczenia, kupione za parę złotych, w markecie czy na aukcji internetowej.

Warto też pamiętać, że dzieci mają naprawdę ciekawe pomysły, a rzeczy takie jak płyn do naczyń czy pasta do zębów nierzadko pachną np. truskawkami. Oczywiście pasta do zębów dla dzieci nie jest trująca, ale pamiętajmy, że zjedzenie połowy tubki prawie na pewno skończy się bólem brzuszka. (w paście do zębów znajduje się fluor, który jest trujący w większych ilościach, a w paście dla dzieci go nie ma albo jest go dużo mniej)

Jak powinni zareagować rodzice, jeśli podejrzewają, że dziecko wypiło bądź połknęło jakiś detergent?

Wiele zależy od tego, o jakich detergentach mówimy. Chemikalia możemy podzielić na żrące, np. Domestos, które mają działanie bakteriobójcze, ale także parzące i drażniące. W sytuacji połknięcia taka substancja może doprowadzić do uszkodzenia przełyku, jamy ustnej i żołądka. Mamy także środki, które po dostaniu się do żołądka, pod wpływem reakcji chemicznych mogą się pienić i wychodząc tą samą drogą, którą się dostały, mogą spowodować duszenie dziecka.
W takich sytuacjach podstawowym działaniem jest jak najszybszy kontakt z lekarzem. Zazwyczaj potrzebne jest płukanie żołądka, więc najlepiej skontaktować się z pogotowiem albo przetransportować dziecko bezpośrednio do szpitala.

Czego nie można robić w sytuacji połknięcia takich silnych detergentów chemicznych??

Absolutnie nie można prowokować wymiotów! Środek chemiczny o działaniu parzącym już raz przebył drogę do żołądka, więc doszło do poparzenia jamy ustnej, górnych dróg oddechowych, gardła, przełyku i żołądka. Jeżeli sprowokujemy wymioty, detergent przebywa tę drogę po raz drugi i wówczas, poza silniejszym poparzeniem, może dojść do tzw. perforacji, czyli przebicia ścianki przełyku. Ponadto detergent może się przelać do dróg oddechowych, a to może zagrażać bezpośrednio życiu dziecka.
Pamiętajmy także, że wymiotów nie prowokuje się jedynie poprzez włożenie palca do buzi. Może je sprowokować również podaniem nadmiernej ilości wody, a to jest drugi pomysł, który przychodzi zazwyczaj rodzicom do głowy. Rozcieńczenie detergentu nie jest złym pomysłem, ale musi to być naprawdę mała ilość, a najlepiej całkowicie powstrzymać się od podawania czegokolwiek.

Jak z podawaniem mleka w takiej sytuacji?

Mleko na pewno nie zneutralizuje Domestosu, a czy możemy mieć pewność, jak dziecko na nie zareaguje? Mleko, tak samo, jak woda może doprowadzić do wymiotów, czyli najgorszego co w tej sytuacji może się stać. Tak jak mówiłem, najlepiej powstrzymać się od podawania czegokolwiek.

Rodzicom w takiej sytuacji pozostaje więc tylko telefon na pogotowie?

Tak, najważniejszy jest jak najszybszy kontakt z pogotowiem. Pierwsza pomoc, jakiej mogą udzielić rodzice, nie polega na neutralizacji tego, co dziecko połknęło, tylko np. na podjęciu reanimacji, jeśli dziecko przestanie oddychać, na ułożeniu go w pozycji na boku, bo oddycha, ale straciło przytomność, czy też na odwróceniu na bok, jeśli już leży, ale zaczęło wymiotować. To są podstawowe zasady pierwszej pomocy, ale niestety rodzice nierzadko myślą, że załoga pogotowia wszystko zrobi. Owszem zrobi, jeśli zdąży. Jednak jeśli dziecko przestanie w międzyczasie oddychać, to będzie już za późno na jakąkolwiek pomoc ze strony pogotowia, jeśli rodzice nie rozpoczną resuscytacji.

Warto także podkreślić, że każdy detergent ma swoją etykietę i na której znajduje się instrukcja pierwszej pomocy na wypadek kontaktu ze skórą, oczami czy połknięcia. Jeśli pierwsza pomoc dla danego środka jest zbyt trudna, na jego etykiecie widnieje informacja, aby jak najszybciej skontaktować się z pogotowiem. Jeśli nie mamy etykiety produktu, możemy wyszukać w internecie specyfikację danego środka. Wówczas należy szukać tzw. karty charakterystyki substancji niebezpiecznych. Ważne też, aby pamiętać o tym, żeby przekazać zespołowi karetki opakowanie z detergentu, który połknęło nasze dziecko. Dzięki temu lekarze od razu wiedzą, z jakimi substancjami mają do czynienia, a w takich sytuacjach czas jest niezwykle istotny.

Jeśli zaobserwujemy, że z dzieckiem dzieje się coś dziwnego, albo odwrotnie, wiemy, że coś połknęło, ale nie widzimy żadnych niepokojących objawów, możemy zadzwonić na pogotowie i poprosić o radę?

Dzwonić na pogotowie można zawsze. Dyspozytor medyczny udzieli nam informacji w każdej sytuacji. Warunek jest jednak taki, aby zadzwonić na numer 999, dzwoniąc na 112, połączymy się z operatorem numeru alarmowego, który niekoniecznie musi być medykiem. Być może w przyszłości się to zmieni, dziś szukając rady, powinniśmy jednak zadzwonić na 999. Kiedy dodzwonimy się na pogotowie, dyspozytor zada kilka ważnych pytań, na podstawie których da się ustalić, czy dziecko potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej. Mogą paść pytania np. od kiedy boli brzuszek, czy są wymioty, jak te wymioty wyglądają itp. jeżeli dyspozytor będzie miał wątpliwości co do tego, czy to dziecko jest w stanie zagrożenie życia, to wyśle karetkę. Wówczas zespół ratownictwa medycznego na miejscu oceni, jaki jest stan faktyczny dziecka.

Chemikalia takie, jak np. szampon także mogą być niebezpieczne?

Jeśli myjemy włosy, szampon leci nam gdzieś do buzi, zazwyczaj jest gorzki, nieprzyjemny więc go wypluwamy. Przy połknięciu niewielkiej ilości nic się nie dzieje. Natomiast jeśli dziecko chce poeksperymentować i faktycznie połknie kroplę dwie płynu do naczyń, szamponu czy mydła to ta substancja zazwyczaj ulega dość szybkiej biodegradacji, ale ból brzucha czy biegunka mogą się przytrafić. W takiej sytuacji najlepiej podać węgiel aktywny dostępny w aptece bez recepty lub inny środek przeciwbiegunkowy – farmaceuta nam doradzi odpowiedni do wieku dziecka.

Detergent znajdujący się na rączkach dziecka też może być niebezpieczny?

Oczywiście. Co z tego, że dziecko nie zjadło danego środka? Prosty przykład, dzieci nierzadko pomagają rodzicom wkładać naczynia do zmywarki i może się zdarzyć, że maluch, chcąc nam pomóc, chwyci za tabletki do zmywarki. Proszę przeczytać opakowanie takich tabletek, na każdym widnieje napis “Nie dotykać tabletki gołymi rękami”. W przypadku takiego kontaktu należy czym prędzej dokładnie umyć ręce, a co zrobi dziecko? Chwyci coś rączkami i zje albo nawet palce włoży do buzi. Ten detergent będzie niedobry, więc maluch go wypluje, ale jak już zmiesza to z kanapką z dżemem, to możemy się spodziewać łagodnej postaci zatrucia pokarmowego. Do tej pory mówiliśmy o najpoważniejszych przypadkach, ale brudne rączki potrafią też narobić całkiem sporego bałaganu.

I podkreślę jeszcze raz, że najważniejsza jest prewencja! To my dorośli musimy zadbać o to, aby nasze dziecko było bezpieczne w domu.

Klaudiusz Paluch
Ratownik medyczny, instruktor pierwszej pomocy. Zajęcia z pierwszej pomocy prowadzi od 25 lat, najpierw jako instruktor ZHP, później w Ośrodku Szkolenia Obrony Cywilnej w Katowicach. Założyciel Klubu Specjalnościowego ZHP w zakresie pierwszej pomocy i ratownictwa. Zawodowo związany z firmą Medres, która m.in. prowadzi szkolenia z pierwszej pomocy dla dzieciaków i dorosłych www.medres.pl Prywatnie ojciec trzech niesamowitych dziewczynek

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*