Jak zminimalizować ryzyko śmierci łóżeczkowej (SIDS)?



SIDS, czyli śmierć łóżeczkowa jest jednym z zagrożeń, których ogromnie obawiają się młodzi rodzice. O to, jak zminimalizować czynniki ryzyka zapytaliśmy ratownika medycznego.

Bezdech może pojawić się u śpiącego dziecka?

Zdrowemu, prawidłowo rozwijającemu się dziecku, nie powinna się przydarzyć taka sytuacja. Ważna jest jednak profilaktyka przeciwko SIDS czyli z ang. śmierci łóżeczkowej. Ta profilaktyka zawiera kilka punktów, po pierwsze ważne jest spanie z dzieckiem w jednym pomieszczeniu przynajmniej do 14 miesiąca życia malucha. Istotne jest także wyposażenie łóżeczka. Powinien się w nim znaleźć optymalnie twardy materac, nie może to być mięciutka wyściółka itp. Natomiast wszelkiego rodzaju misie, karuzele czy dodatkowe kocyki powinny w trakcie snu malucha znajdować się poza łóżeczkiem, żeby dziecko się tym nie poddusiło.

Ochraniacze na szczebelki także?

Co do ochraniacza, to jest to kontrowersyjny temat, co zauważyłem na warsztatach z pierwszej pomocy, które prowadzę dla rodziców. Większość mam, które usłyszą, że nie powinny zakładać w łóżeczku ochraniaczy, boi się, że maleństwo rozbije sobie główkę. Moim zdaniem dziecko nie jest w stanie wygenerować takiej siły, żeby sobie stłuc głowę. Co najwyżej nabije sobie małego czerwonego guza. Natomiast w momencie, kiedy dziecko zaczyna się przemieszczać, czyli zaczyna się obracać, to zazwyczaj na początek uczy się ruchu w jedną stronę. Dopiero po pewnym czasie dziecko nauczy się ruchu odwrócenia. Tak więc maluch, który w nocy przewróci się na boczek i wtuli główkę w ochraniacz może mieć problem ze zmianą pozycji. Dlatego też na warsztatach duży nacisk kładę na uświadomienie rodzicom, żeby ćwiczyli własne dzieci w taki sposób, że kładziemy malucha na brzuszku, żeby główka się unosiła. Oczywiście dzieci zazwyczaj tego nie lubią, krzyczą ile sił, terroryzują rodziców, jednak zawsze powtarzam, że im wcześniej rodzice nauczą dziecko trzymać jak najdłużej główkę, tym mniejsze ryzyko. Wyćwiczony maluch choć obróci się przez sen, będzie w stanie cały czas podnosić główkę i alarmować rodzica, że coś się dzieje. Jeśli natomiast dziecko nie będzie panowało nad głową, może dojść do sytuacji, że podniesie ją trzy razy, nie będzie miało siły jęknąć, uderzy w materac i się udusi. Świadomość rodziców odgrywa tu ogromną rolę.

Dziecko, które śpi z rodzicami jest bezpieczniejsze, czy wręcz przeciwnie?

Ogólnie nie ma żadnych przeciwwskazań, można sugerować dostawki do łóżka, ale na takie rozwiązanie nie zawsze jest miejsce, czy też środki w budżecie. W kwestiach spania z dzieckiem zalecam jedną rzecz, nie śpimy na zasadzie tatuś, dziecko, mamusia. Lepiej, żeby dziecko spało od ściany, później mamusia i dopiero tatuś. Panowie na początku zazwyczaj są bardzo czujni, później natomiast, gdy w grę wchodzi duże zmęczenie, może dojść do sytuacji w której tatuś przydusi dziecko, bo śpi tak mocnym snem, że nie usłyszy płaczu maleństwa.



Monitor oddechu może chronić przed SIDS?

Jest to urządzenie fajne, z tym, że zalecane raczej dla dzieciaków z tzw. „grupy ryzyka”, u których ten bezdech może częściej występować. Grupa ryzyka to dzieciaki przedwcześnie urodzone, z wadami serca, układu oddechowego oraz neurologiczneg. Takie urządzenie jest też niestety kosztowne. Ponadto zawsze powtarzam rodzicom, że to urządzenie nie ratuje dziecka. Ono po 21 sekundach bezdechu alarmuje rodzica i to on musi działać. Poza tym urządzenie jest bardzo czułe, co znaczy, że nie może być dodatkowych ruchów w obrębie łóżeczka dziecka, takich jak piesek, wszelkiego rodzaju zabawki, które szumią, grają, poruszają się itp. Oczywiście jeśli stosujemy monitor, kontakt łóżeczka dziecka z łóżeczkiem rodziców jest niedozwolony. Aby urządzenie nie zczytało ruchów z łóżka musi być ono oddalone przynajmniej o 20 cm.

Grzegorz Książek
Ratownik medyczny i instruktor pierwszej pomocy ogólnopolskiej kampanii Bezpieczny Maluch.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*