Jak gry planszowe wpływają na dzieci?

gry planszowe dla dzieci


Czy gry planszowe naprawdę mogą mieć wymiar edukacyjny dla dzieci?

Teraźniejszość to czasy edutainmentu – połączenia edukacji (education) i rozrywki (entertainment). Oczekiwania dorosłych wobec dzieciństwa ich pociech są dziś najczęściej niezwykle wygórowane. Wiedzą, że wczesne dzieciństwo to okres bardzo intensywnego rozwoju mózgu, wytwarzania się połączeń między komórkami nerwowymi (a im więcej tych połączeń, tym lepsze będą w przyszłości warunki uczenia się, nabywania nowych wiadomości i umiejętności). A pobudzanie aktywności mózgu stymuluje tworzenie nowych połączeń, nowych dróg nerwowych Zatem już wczesne dzieciństwo ma dać podwaliny pod przyszłe sukcesy na rynku edukacyjnym i – potem – zawodowym.

Cieszące się dziś największym powodzeniem zabawki to te, które nie tylko bawią, ale i stymulują rozwój, wzbogacają wiedzę, budują różnorodne kompetencje i umiejętności. Do takich zabaw i rozrywek z czystym sumieniem zaliczyć mogę gry planszowe, nawet te najprostsze, dla najmłodszych. Oczekiwania świadomych rodziców (i potrzeby rozwojowe ich dzieci) zaspokoić może wydawana przez Alexandra nowa seria Sówka Mądra Główka, zawierająca produkty dla najmłodszych odbiorców, poczynając od trzymiesięcznych maluszków (choć dla nich oczywiście gier jeszcze nie przewidziano!). To młodsza siostra sprawdzonej już na rynku od kilku lat Sowy Mądrej Głowy, równie mądrze zaprojektowana i niebywale starannie wykonana. Twórcy doskonale wiedzą, że maluchy poznają świat wszystkimi zmysłami (zapomnij o tym, że niemowlakowi wystarczy coś obejrzeć – trzeba to przecież gruntownie obślinić, poogryzać, posmakować, postukać o ścianę, głowę braciszka lub własną). Toteż produkty zaprojektowano tak, aby mogły sprostać tym wszystkim ciężkim próbom.

 

 

Dla dwu – trzylatków jest już sporo gier, np. „Nawlekaj, nie czekaj”. „. Zadaniem dziecka w tej grze jest nawlekać na linkę barwne kulki wg wzoru przedstawionego na wylosowanej karcie (wzór zawiera od 2 do 6 kulek). Dzieci najmłodsze mogą mieć kartę przed oczami, dzieci starsze ćwiczą przy okazji pamięć (wylosowana karta po obejrzeniu zostaje zakryta). Wymiar edukacyjny tych gier to chociażby ćwiczenie koncentracji uwagi, analizy spostrzeżeniowej, różnicowania kolorów, koordynacji oko – ręka, ale i uczenie się, że trzeba poczekać na swoją kolejkę rzutu kostką czy ruchu. A w ogóle to całkiem często przytrafia się przegrana! I oswajanie z takimi sytuacjami to coś, czego nie dadzą nawet moje ukochane, często przeze mnie rekomendowane klocki.

Gry mogą pomóc dziecku przyswoić nową wiedzę czy raczej utrwalić tę, którą zdobyły już wcześniej?

Gry bardzo często wprowadzają dzieci w świat nowych informacji (dotyczących historii czy geografii), ale także (a może nawet przede wszystkim) stwarzają okazję do utrwalania treści wcześniej przyswojonych, do wykorzystywania umiejętności, które są w trakcie opanowywania. Przecież nawet poruszanie się po planszy ćwiczy odliczanie kolejnych pól (zgodnie z liczbą wyrzuconych kostką oczek), prawda?

Bardzo cenne są takie gry, które wspomagają dzieci w utrwalaniu szkolnych umiejętności (ortografia, liczenie), co bez gier bywa uciążliwe i nudnawe. Szczególnie rodzice dzieci dyslektycznych mogliby tutaj dużo powiedzieć o tym, jak trudno zachęcać dzieci do wielokrotnie powtarzanych, monotonnych ćwiczeń i zadań. Gry planszowe (przykładowo „Wyrazy i zdania” czy „Sylaby do zabawy”) w atmosferze zabawy, bazując na mimowolnym zapamiętywaniu, ułatwią dzieciom utrwalenie prawidłowej pisowni czy opanowanie sprawności arytmetycznych.

Na rynku faktycznie nie brakuje gier, które mają pomóc dziecku opanować zasady liczenia, czytania czy też ortografii. Czy gry, które oferują jedynie zabawę, jak np. Bierki czy Chińczyk mogą być równie wartościowe dla małego odkrywcy świata?

Po pierwsze nie zapominajmy, że dzieci kilka pierwszych lat życia uczą się właściwie wyłącznie przez zabawę, a przez wszystkie lata szkolne jest ona w dalszym ciągu potężnym sprzymierzeńcem procesów uczenia się i pamięci. Zresztą czy my, dorośli, nie doświadczamy zbawiennego wpływu pełnych emocji przeżyć na przebieg uczenia się?

A po drugie – czy znany wszystkim Chińczyk to z pewnością tylko zabawa? A czy przypadkiem nie utrwalamy sobie w trakcie gry liczenia? Ponadto gra wymaga i opanowywania niecierpliwości, irytacji (no bo nie dość, że tyle czekam na swoją kolejkę, to jeszcze kolejny raz wyrzucam marną jedynkę czy dwójkę), ale i przestrzegania ustalonych zasad. A właśnie w uczeniu konieczności postępowania według ustalonych reguł, w konieczności przestrzegania zasad upatruję ogromnych zalet gier planszowych.

W jakim wieku dzieci są gotowe do sięgnięcia po najprostsze gry planszowe?

Każda gra planszowa, nawet ta najprostsza, wymaga postępowania zgodnie z ustalonymi dla niej regułami. I to jest dla małych dzieci największą trudnością. Na szczęście zasady można upraszczać, np. nie zwracać uwagi na pola o specjalnych właściwościach typu cofanie się o trzy kroki albo strata jednej kolejki rzutu (byle nie rezygnować całkowicie z reguł). Dzięki temu większość dzieci po skończeniu dwóch i pół czy trzech lat może być wprowadzana w świat planszówek. Oczywiście trzeba się nastawić na próby wymuszania np. rzutów poza kolejką i spokojnie dawać im odpór. Dzieci wyjątkowo ruchliwe albo reagujące wyjątkowo silnymi emocjami mogą być gotowe do zabaw z grami planszowymi dopiero rok później, koło czwartego roku.

Odwiedź profil wydawnictwa Alexander

Gry planszowe mogą pomóc dziecku w rozwijaniu kontaktów społecznych?

Zdecydowanie tak, i to na różne sposoby. Dzieci nieśmiałe, albo z natury introwertyczne, niepewne siebie w sytuacjach wymagających kontaktów z innymi czują się pewniej w czasie gry (w porównaniu z zabawą swobodną). Przecież jej reguły i wymogi strukturalizują, porządkują sytuację, określają kiedy kto ma co zrobić, zastępują podejmowanie decyzji np. o odezwaniu się lub milczeniu – zatem czynią sytuację dla takiego dziecka łatwiejszą. Dziecko jest z innymi, wchodzi z nimi w interakcje, ale bez lęku i niepokoju związanego z niepewnością, jak się zachować.

Ale – co bardzo ważne – gry planszowe uczą dzieci takich umiejętności, które są niezbędne w życiu społecznym. Myślę tutaj chociażby o umiejętności kontroli własnych emocji (np. złości lub rozpaczy w razie przegranej), odraczania zachowań, czekania, trzymania się podjętych ustaleń, przestrzegania reguł (nawet jeśli osobisty interes dziecka przemawiałby za ich pominięciem) itp. Przecież to wszystko są umiejętności warunkujące dobre funkcjonowanie w grupie, niezbędne dla zgodnego bawienia się z innymi dziećmi i wspólnego spędzania czasu.

Czy planszówki mogą być doskonałym pomysłem na zacieśnienie więzi w rodzinie?

Choć trudno w to uwierzyć, coraz częściej spotykam się ze strony rodziców z pytaniem o to, jak spędzać czas z dzieckiem czy dziećmi, co z nimi robić, o czym rozmawiać. Myślę, że takim rodzicom (niepewnym we własnej roli, nie przejawiającym specjalnej inwencji i inicjatywy) spokojnie można doradzić, aby zaproponowali dzieciom partyjkę którejś z gier planszowych. Żeby nie było wątpliwości – to nie dzieci mają grać ze sobą, ale CAŁA RODZINA, dorośli wraz z pociechami (ew. również z dziadkami, jeśli są obecni).

Wiem, że wiele osób jest przekonanych o magicznej roli więzów krwi – wierzą, że więź między rodzicami, a dziećmi powstaje dlatego, że są ze sobą spokrewnieni. Proszę mi wierzyć, rozstrzygające znaczenie dla utworzenia i utrzymywania więzi mają wzajemne relacje, spędzany wspólnie czas, podejmowane razem aktywności i działania (wspólna zabawa, uprawianie sportu, przygotowywanie i spożywanie posiłków itp.). To w trakcie wspólnie wykonywanych czynności w naturalny sposób pojawia się wymiana opinii, komentarze, spieranie się, przekonywanie i ustępowanie sobie, a przede wszystkim wspólne przeżycia i doświadczenia. One łączą silniej, niż biologia. Przechodzenie razem przez kolejne etapy gry tworzy naturalne ramy dla tej cennej wspólnoty przeżyć. Oczywiście w trakcie gry pojawia się mnóstwo okazji do podejmowania wątków daleko wykraczających poza sytuację związaną z planszą.

 

Warto wprowadzać małym dzieciom gry oparte na rywalizacji, uświadamiające, że czasem się przegrywa?

Zdecydowanie warto. Przecież porażka to część życia (także dziecięcego). Lepiej, żeby dziecko poznało jej gorycz na terenie rodziny, gdzie nie spotka się na przykład z wyśmianiem łez, nad którymi przecież ma prawo jeszcze nie panować. Nie można osiągnąć dojrzałości psychicznej bez doświadczania m. in. niepowodzeń i klęsk, to bolesna, ale niezbędna szkoła życia. I lepiej spotkać się z nią wśród kochających bliskich.

Ale oczywiście nie wolno dobierać gier zbyt trudnych dla dziecka – nawet proste na pozór bierki nie dają czterolatkowi (ze względu na znacznie słabszą koordynację ruchów i mniejszą sprawność dłoni) zbytnich szans w starciu z ośmiolatkiem czy dorosłym. A nauka przegrywania nie może przecież polegać na ciągłym otrzymywaniu batów. A zatem lepsze będą gry z decydującym udziałem przypadkowości, losowości, np. wykorzystujące rzuty kostką. Przestrzegam przy okazji przed celowym podkładaniem się, przegrywaniem, by nie wywoływać smutku (lub złości) dziecka albo pozwalaniu mu na ruchy poza kolejką. To antynauka, wytwarzanie w dziecku przeświadczenia, że można zawsze wygrywać, a to przecież nieprawda.

Tradycyjne gry planszowe są lepszym rozwiązaniem dla dzieci aniżeli gry komputerowe?

Pewnie nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale dostrzegam w grach planszowych znacznie więcej zalet, niż w grach komputerowych, czy w ogóle elektronicznych. Planszówki nie dostarczają dziecku tak silnej stymulacji, nie wywołują tak dużego pobudzenia – przecież obraz na planszy nie zmienia się co chwilę, nie dochodzi epatowanie dźwiękami, dziecko musi włożyć trochę wysiłku w utrzymanie uwagi na grze. A umiejętność zależnej od woli koncentracji uwagi jest naprawdę niezwykle ważna, i to nie tylko w szkole.

Gry planszowe rozwijają uwagę dowolną, zamierzoną znacznie skuteczniej, niż bazujące na przyciąganiu uwagi mimowolnej gry komputerowe. Poświęcanie sporej ilości czasu grom komputerowym wytwarza w dziecku oczekiwanie, że wszystko będzie tak kolorowe, tak obfitujące w akcję i w silne bodźce, jak gra. Jak dziecko ma potem interesować się książką (ze statycznymi przecież stronicami), gdzie nikt nie tańczy, nie krzyczy i nie atakuje znienacka?

 

Wydawnictwo Alexander oferuje dużą gamę kart i układanek dla najmłodszych.

 

I zupełnie inny aspekt tego porównania: coraz więcej dzieci przeżywa dziś poczucie osamotnienia, choć przecież chodzą z innymi do szkoły, mieszkają z członkami rodziny i mają na facebooku mnóstwo znajomych. Gry komputerowe (jeśli poświęca się im dużo czasu) tak naprawdę izolują dziecko od świata społecznego, od kontaktów z żywymi ludźmi, z ich emocjami, zmieniającymi się twarzami, tonem głosu itp. Grając w gry planszowe dziecko doświadcza wszystkich dobrodziejstw bycia wśród ludzi – faktycznego, a nie pozornego, w rzeczywistości wirtualnej. Oczywiście nie jestem przeciwniczką posługiwania się komputerem, w tym grania w gry – rzecz w tym, żeby nie ograniczać swoich doświadczeń i aktywności do jednego rodzaju. Nikomu nie rekomendowałabym grania z dzieckiem w najwspanialsze planszówki wiele godzin każdego dnia. Różnorodność zabaw i zajęć – oto podpowiedź dla rodziców.

Dzieci często zachwycają się komputerem, jak je przekonać do sięgnięcia po tradycyjne gry?

Najprościej będzie sięgnąć po nie samemu i pokazać, że to ciekawa, wciągająca zabawa! Naprawdę niewiele jest dzieci, które nie okażą zainteresowania tym, czym bawią się rodzice (czy rodzice wraz z innymi dziećmi). Nie zmuszajmy, nie zgłaszajmy pretensji, ale starajmy się obudzić zaciekawienie. Naprawdę ogromnym argumentem przemawiającym za grami planszowymi może być udział w grze rodzica – to znacznie podnosi atrakcyjność zabawy dla dziecka. No i pamiętajmy, że to rodzic ustanawia granice, także dotyczące dopuszczalnego czasu kontaktu z komputerem, tabletem czy smartfonem. Uwaga, dorośli często nie zauważają, jak dużo czasu ich dzieci spędzają w sieci korzystając z urządzeń mobilnych. Ważny jest oczywiście także trafny wybór proponowanych gier planszowych.

Czym powinni kierować się rodzice wybierając gry dla swoich pociech?

Wieloma czynnikami, na przykład wiekiem dziecka i jego poziomem rozwoju (gry ze zbyt skomplikowanymi regułami mogą naprawdę zniechęcić małe dzieci i początkujących graczy), umiejętnościami dziecka, ale także jego indywidualnymi właściwościami, zainteresowaniami, rodzajem przejawianych uzdolnień czy pasji. Ważne są także tradycje rodzinne i specyficzny dla rodziny klimat, atmosfera, wartości, jakie rodzice chcą przekazać dzieciom, ale i zainteresowania rodziców czy ich hobby. Przecież to naturalne, że chcemy dzieci zainteresować tym, co dla nas jest ważne, prawda? Byleby uważnie obserwować dziecko i jego reakcje na proponowane gry – siłą jeszcze nikomu nie udało się wywołać zainteresowania! Warto też zwracać uwagę na estetykę gry (chociażby poziom graficzny). Plansza (czy tzw. kafle) i inne używane elementy powinny być trwałe, odporne na upływ czasu i kolejne partyjki. Także opakowanie musi mieć wymienione wyżej cechy.

No to już jest chyba jasne, że najlepiej przed kupnem gry poświęcić czas na poznanie opinii fachowców. Internet zawiera naprawdę mnóstwo podpowiedzi i sugestii.

Dr Aleksandra Piotrowska
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończyła specjalizację psychologii szkolnej (rozwojowa i wychowawcza) oraz psychologii pracy. Od października 1974 roku pracuje na Wydziale Pedagogicznym UW, a od 2006 również w Wyższej Szkole Pedagogicznej ZNP w Warszawie. W pracy naukowej prowadzi badania m.in. dotyczące determinantów funkcjonowania pamięci człowieka, indywidualnych i rodzinnych wyznaczników dojrzałości szkolnej dziecka i jego funkcjonowania w szkole, wpływu temperamentu człowieka na jego funkcjonowanie społeczne. Jest ekspertem z zakresu psychologii dziecięcej, zajmuje się propagowaniem wiedzy psychologicznej. Autorka kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularyzatorskich z dziedziny psychologii.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*